sobota, 12 marca 2011

Eukaliptus - Murray Bail


Lubię australijskie filmy. Są nietuzinkowe, ciekawe, zazwyczaj maja interesującą fabułę i bohaterów. Nigdy wcześniej natomiast nie czytałam żadnej australijskiej książki. Nigdy tez za taka się nie rozglądałam ale jak już w opisie książki zobaczyłam ze pisarz mieszka w Australii pomyślałam ze warto ja przeczytać. Lubię też bajki. Tak więc tym bardziej zainteresowała mnie australijska książka opisana jako bajka.
Historia Ellen córki australijskiego farmera który przyrzeka rękę niewiasty temu kto bezbłędnie nazwie wszystkie odmiany eukaliptusów jakie posadził na swojej ziemi. Oczywiście jak to w bajkach bywa kobieta jest przepiękna a legendy o jej urodzie docierają do najodleglejszych zakątków świata. Przybywa wielu śmiałków gotowych podjąć wyzwanie które tylko z pozoru wydaje się łatwe albowiem gatunków eukaliptusów sa setki, a o pomyłkę bardzo łatwo. Z biegiem lat Ellen traci nadzieję i zaczyna popadać w rozpacz i właśnie wtedy pojawia jest tajemniczy młodzieniec...


Książka opisana jako "arcydzieło" i "najwspanialsza i najoryginalniejsza historia" mi wydala się nudna. Początkowo sadziłam ze opowieść z drzewami w tle może być bardzo ciekawa. Jednak opisów było zdecydowanie za dużo i były zdecydowanie za długie. Teraz przyszła mi do głowy taka myśl ze może gdyby ta książka była ilustrowana czytałoby sie ja ciekawiej. MI ciężko było wyobrazić sobie te wszystkie drzewa których na oczy nie widziałam. Opisy i łacińskie nazwy nie przemawiały do mojej wyobraźni. Sądzę ze te fragmenty mogłyby zainteresować jedynie jakiegoś pasjonaty botanika. Długie opisy utrudniają skupienie sie na fabule która mimo ze ciekawa wiele na tym traci. Nie można odmówić jej oryginalności jednak myślę ze do arcydzieła trochę jeszcze jej brakuje. W pierwszej chwili po przeczytaniu nie spodobała mi się jednak po jakimś czasie zaczęłam dostrzegać urok tej historii. Bajkowej opowieści o podróży w głąb ludzkiego serca.

1 komentarz: