czwartek, 24 lutego 2011

Wielki Marsz - Richard Bachman (Stephen King)


Jedna z moich ulubionych książek. Kupiona przypadkiem pod wpływem impulsu. Lubiłam i znałam już wtedy książki Kinga, ale Bachman był dla mnie zagadka. Kupując książkę nie wiedziałam ze Bachman jest pseudonimem Kinga, a ponieważ nazwisko króla horroru było mniejszymi literkami w nawisanie sądziłam ze napisał wstęp, pochwale bądź coś w tym rodzaju. Prawda jest taka ze nie miałam akurat w tamtej chwili ochoty na nic Kinga. Czytałam wcześniej "Bezsennosc" i "Łowce snów". Kojarzyłam Kinga jedynie z mrocznymi historiami związanymi z UFO czy innymi silami nadprzyrodzonymi . Oczywiście wiedziałam ze to mylne założenie bo znam jego inne książki. Ale jakoś akurat wtedy myśląc o Kingu miałam w głowie "Łowce Snów".
Wielki Marsz jest opowieścią przerażająca. mroczna wizja przyszłości. Tylko ze książka została napisana i wydana w 1979. Można powiedzieć ze ta mroczna i przerażająca przyszłość powoli zaczyna być nasza teraźniejszością. Oczywiście nie mowie o niczym tak ekstremalnym jak u Kinga. Ale nie zastanowiło was nigdy ze obecnie w wiadomościach pokazują morderstwa, nieboszczyków lezących w ulicy, zakrwawione ciała, a maskują kawałek sutka? Pol godziny będą opowiadać o morderstwie ze wszystkimi strasznymi szczegółami ale nie mogą powiedzieć "dupa". Nie mowie ze w telewizji przydałoby się więcej seksu. Bo to nie o to chodzi. Ale gdybym chciała pooglądać sobie coś erotycznego muszę czekać do północy a morderstwo? Wystarczy włączyć wiadomości. prawda jest taka ze lubimy patrzeć na śmierć, cierpienie, krew. Sama jakiś czas temu byłam świadkiem wypadku samochodowego a właściwie motocyklowego. Ranny potracony przez samochód motocyklista leżał na ziemi. Zaczęli zbiegać się go niego ludzie. Moja pierwsza myśli złapać z komórkę i zadzwonić po pomoc. Stałam w znacznej odległości od miejsca zdarzenia. Wokół motocyklisty w tym czasie zdarzył zebrać się już tłumek. Jak naiwnie sadziłam ludzi którzy spiesza mu z pomocą. Ale nie oni wyciągnęli komórki i zaczęli robić zdjęcia. Było w tym coś makabrycznego. Skąd u ludzi taka żądza krwi? Czytając Wielki Marsz byłam przerażona ta historia. Byłam przerażona ze to mogę kiedyś w cale nie tak odległej przyszłości stać sie nasza rzeczywistością. rzadko sięgam po fantastykę. Bo albo jest zbyt nierzeczywista albo zbyt rzeczywista a wtedy przechodzą mnie ciarki.
No tak o książce w sumie mało było. Ale to dlatego ze książka ta zbudza we mnie pewne emocje. Historia jest wciągająca. Akcja wartka. Trzeba pamiętać ze chłopcy są w ciągłym ruchy. i muszę przyznać ze uwielbiam dialogi Kinga. Sa czasami zabawne, czasami przerażające, zaskakujące i ciekawe. Można śmiać się, płakać i bać jednocześnie. Chociaż to płakanie bardziej w przenośnie. Dlatego ze w sumie książka jest przewidywalna. Wiadomo ze przeżyje tylko jeden. Jest to powiedziane na początku nie ma tutaj żadnych niedomówień. Wiec sam fakt ze chłopców z każda strona jest coraz mniej nie powinien dziwić. tutaj widać mistrzostwo Kinga. Pierwszy odstrzelony chłopak robi wrażenie. Kazdy następny robi wrażenie. Chwilami czytając czułam ich ból, czułam ich cierpienie. No i przez jakiś czas po przeczytaniu książki nie miałam ochoty na długie spacery bez celu .

1 komentarz:

  1. Ja się popłakałam, gdy czytałam tą książkę. Masz rację każdy, nowy, zabity robi wrażenie. Ja nie lubię oglądać krwi. Nie wiem, ale myślę, że media bardzo manipulują rzeczywistością.

    Dodaję do obserwowanych, czekam na dalsze recenzje i powodzenia w prowadzeniu bloga. Jednego obserwatora już masz:)

    OdpowiedzUsuń